Co zrobiłam, hmm? No jedyną mądrą rzecz jaka mi przyszła do głowy czyli usiadłam i się rozpłakałam… :P nie no żartuję. Oczywiście, że się nie rozpłakałam, ale zaczęłam dalej podążać droga, którą szli wcześniej wszyscy. Tak mi się przynajmniej okazało. Spięłam się w sobie i postanowiłam ich dogonić. Łatwe to to nie było no, ale cóż. Jak tak szybko maszerowałam wypadł mi z torby jeden z filmów które kupiłam w Salonie Fotografia ślubna. No, ale cóż nie będę po niego złaziła po stromym zboczu moja strat zdjęć już sobie nie porobię, bo to był ostatni wolny film, jaki miałam został mi jeszcze tylko kilka zdjęć na tej kliszy, którą miałam w aparacie. Jak już schodziłam ze szczytu pstryknęłam jeszcze parę zdjęć. Myślałam, że jak wejdę na szczyt to ich zobaczę a tu straszna lipa nikogo nie widać… Chociaż jakby się przyjrzeć to ktoś tam jednak idzie… ruszyłam, więc szybko z nadzieją, że to oni.