wtorek, 9 marca 2010

Stresik

Po tym jak się rozdzieliliśmy ja zwolniłam jeszcze bardziej i zaczęłam pstrykać te zdjęcia jak szalona. Jedna górka druga górka potem trzecia, piata, dziesiąta… I tak zaczynałam już 3 film, który kupiłam w salonie fotografia ślubna. Robiłam zdjęcia praktycznie wszystkiemu. Tak mnie to zafascynowało, że straciłam z wzroku całą grupę i Michała również. Troszeczkę spanikowałam nie wiedziałam, co mam zrobić nie uśmiechała mi się wizja nocowania w górach sama na szczycie. Ale za moment przyszło opamiętanie, jakie nocowanie przecież szlak jest prosty ładny widoczny a jak coś to się zawrócę w wrócę tą samą drogo, którą przyszłam. Ot, co! Warto nadmienić, ze w tamtych czasach komórki nie były taką codziennością jak teraz i mieli je tylko nieliczni. Ja nie należałam do grupy szczęśliwych posiadaczy komórki… Zresztą i tak bym nie miała, do kogo zadzwonić, bo nikt z naszej grup nie miał.

0 komentarze:

Prześlij komentarz